Zapewne dotarły do Was wiadomości o przedwczorajszej erupcji Etny.
Trzeba przyznać, że mamma Etna dała popis – grzmoty dochodzące z jej wnętrza słychać było nawet na starówce w Katanii. A jeśli ktoś akurat pomyślał, że były to odgłosy nadchodzącej burzy, to szybko został wyprowadzony z błędu przez nadchodzącą chmurę.
Chmurę czarnego pyłu.

Media w przypadkach erupcji Etny zazwyczaj skupiają się na kwestiach bezpieczeństwa i organizacyjnych – na przykład funkcjonowania lotniska w Katanii.


Z kolei mieszkańcy okolic Etny widzą całą sytuację z dość prozaicznej perspektywy…
Otóż, emisja pyłu wulkanicznego – oprócz innych niedogodności, jak na przykład problemy z chwilowo niedziałającym lotniskiem, kłopoty z poruszaniem się na skuterze – oznacza… sprzątanie.
Tak, tak, i to bardzo mozolne sprzątanie – balkonów, tarasów, ogródków, a mówiąc krótko – wszystkich powierzchni, na których taki pył może się osadzić. I choć pewnie trudno to sobie wyobrazić, to jeśli zdarzy wam się spacerować pod taką właśnie chmurą wulkanicznego pyłu, to lepiej otwórzcie parasol…

Tak więc zabieram się do sprzątania…
Incrociate le dita – trzymajcie kciuki!
Ciao!
