Poruszanie się komunikacją miejską po sycylijskich miastach to nie lada wyzwanie. I tak na przykład metro w Katanii jest wyjątkowo punktualne, czego nie można już powiedzieć o autobusach. Alternatywą jest wypożyczenie samochodu, jednak decydując się na tę opcję, warto wcześniej zastanowić się czy czujemy się na siłach, gdyż jeździ się tutaj… trochę inaczej…

Na wstępie warto podkreślić, że należy unikać jazdy przez centrum dużych miast w godzinach szczytu. Tę samą trasę o godzinie jedenastej pokonamy w dziesięć minut, a o godzinie trzynastej zajmie nam to już trzy jak nie cztery razy dłużej. Godziny, które należy omijać szerokim łukiem to okolice godziny ósmej rano, trzynastej (początek przerwy obiadowej i koniec lekcji w szkołach), piętnastej (koniec przerwy obiadowej) oraz dwudziestej (koniec pracy dla większości Sycylijczyków). W okresie wakacyjnym korki nie są jednak tak uciążliwe, jak w ciągu roku szkolnego.
Co do samej jazdy, to Sycylijczycy generalnie nie jeżdżą szybko, ale… nie przejmują się zbytnio zasadami ruchu drogowego – oczywiście dopóki nie dojdzie do wypadku. Wówczas zwykle uczestnicy wypadku wyskakują z samochodów i debatują nad tym, kto popełnił błąd. Bywa, że dopiero wtedy po raz pierwszy zwracają uwagę na znaki, które stoją przed skrzyżowaniem, na które to właśnie wjechali.

Sycylijczycy mają również dość ambiwalentny stosunek do sygnalizacji świetlnej. Na przykład, jeśli zapala się czerwone światło, które ma umożliwić pieszym przejście na drugą stronę ulicy, to gdy tylko już się tam znajdą, raczej nikt nie będzie czekał aż zapali się zielone dla kierowców, tylko od razu ruszy do przodu. Takiemu zachowaniu nie można odmówić logiki, ale zachowania się na drodze zgodnie z ustalonymi zasadami już tak.
Z kolei kierunkowskazy znaczą na Sycylii tyle, co choinkowe lampki – stanowią ozdobę, która niczemu konkretnemu nie służy, więc jeżdżąc, zwłaszcza po rondzie, trzeba być wyjątkowo uważnym, a więc jechać po sycylijsku – wolno, próbując instynktownie przewidzieć zachowanie innych uczestników ruchu drogowego.
W zasadzie jedyną regułą na sycylijskich drogach jest “oby do przodu”, a na skrzyżowaniach bez sygnalizacji przejedzie zazwyczaj pierwszy ten, który sprawia wrażenie bardziej zdecydowanego.

Ponadto nie należy zapominać o wszechobecnych skuterach, które wyprzedzają i z lewej i z prawej…
Ogólnie rzecz ujmując, sycylijskie drogi to jeden wielki miszmasz starych i nowych samochodów, już poobijanych lub jeszcze nie, klasycznych Vesp i nowoczesnych skuterków czy małych charakterystycznych samochodzików, z których bezpośrednio sprzedaje się owoce i warzywa lub lody. A czasem na obrzeżach miasta (wcale niezbyt oddalonych od centrum) możemy spotkać wędrujące drogą zwierzęta gospodarskie…
Tygiel. Sycylijski tygiel.

Wygląda chaotycznie? Na początku na pewno, ale zapewniam, że jakimś tylko znanym sposobem toczy się to wszystko do przodu. Trzeba tylko wpaść w odpowiedni rytm. A wtedy?
Wtedy to już z górki…

1 pensiero su “Samochodem po Sycylii – zasady jazdy w skrócie ”